sobota, 8 lutego 2020

OBRAZKI SCENICZNE TO BYŁA ULUBIONA FORMA LITERACKA ANNY RUDAWCOWEJ.

KRÓLOWA SYBIRU      Anna Rudawcowa

Twórczość Sybirska, to nie jest górnolotna poezja. 

Dokument bez wydumanych skojarzeń.

Już w Dorpackiej szkole średniej pisała sztuki teatralne, które były odgrywane przez szkolny zespół teatralny. Jako autorka odgrywała w nich jedną z głównych ról, będąc jednocześnie ich reżyserem i scenografem. Już wtedy w szkole średniej przepowiadano Annie sławę aktorską. W Odrodzonej Polsce z potrzeby szybkiego usamodzielnienia się stała się nauczycielką. Z wielkim entuzjazmem wykonywała swój zawód. Kochała dzieci i młodzież, wróciła do przedstawień, do swoich szkolnych upodobań.  Z aktorstwem nie zerwała kontaktu, grywała w powstających jak grzyby po deszczu, teatrach amatorskich. Niemal wszechstronnie uzdolniona nauczycielka została szybko rozpoznana i doceniona. Z pisemek dziecięcych  posypały się zamówienia na szkolne przedstawienia, a  teatry amatorskie również chętnie przyjmowały zdolną aktorkę. Krok po kroku i pracy było coraz więcej. Współpracuje z "Płomyczkiem" i "Płomykiem" zostaje zaangażowana do Grodzieńskiego Teatru im. Elizy Orzeszkowej, wychodzi za mąż, pisze wiersze, przede wszystkim dla dzieci. Rezygnuje z pracy w szkole na rzecz pracy twórczej i społecznej pacy z młodzieżą. Wojna i wywózka na Sybir z dwojgiem dzieci to tragedia dla wrażliwej wątłej kobiety, która zdawała sobie sprawę ze swojej bezsilności i braku szans na przeżycie katorgi.  Ostatecznie, dzieci, matczyna miłość i instynkt samozachowawczy hartowały  z dnia na dzień dzielną kobietę, w codziennej walce z głodem zimnem i  fizyczną pracą.  Pisarstwo dawało trochę wewnętrznego spokoju, ukojenia i pozwalało zapomnieć o zmęczeniu głodzie i ustawicznym nękaniem przez NKWD. Te wiersze, które pisała w chwilach największego załamania i rozterki, dotyczyły wszystkich współwygnańców, bowiem  były w nich smutek, rozpacz, tęsknota za Ojczyzną Rozchodziły się one po barakach, czytano i przepisywano, pożyczali jedni drugim, wysyłali rodzinie i znajomym, prosili o więcej. Jednak stało się to, co było do przewidzenia. Z manifestacją patriotyzmu poetka się nie kryła, ktoś „życzliwy” doniósł do NKWD. Zaczęły się przesłuchania rewizje w baraku, aresztowanie, szantaż i najgorsze namawianie do współpracy z władzami sowieckimi. Pistolet przy skroni, odliczanie do trzech, a strzał nie padał. Każda odmowa podpisania zgody, to ponowne przesłuchania groźby, rewizje i aresztowania. Co przeżywały wówczas dzieci, ile wylanych łeż, ile modlitw do Boga. Matka wycieńczona fizycznie i psychicznie, zdesperowana zgodziła się na dobrowolną kolejną poniewierkę , czyli  wyjazd do pracy w odległej miejscowości Kazachstanu, do miasta wielu kopalń węgla- Karagandy. Represje ucichły, ale zaatakowały matkę choroby których organizm już nie przezwyciężył, a najgroźniejsza, zapalenie płuc. Jednak i w tym wypadku Opatrzność Boża czuwała nad nami – dziećmi, nie zostaliśmy sierotami. Wkrótce nastąpiło ocieplenie stosunków z Polską. Zaczęły następować wydarzenia które są wszystkim znane formowanie Polskiego Wojska,  powstanie Związku Patriotów Polskich, zaczęto mówić o powrocie. Anna Rudawcowa z dziećmi  również znalazła się na liście Generała Andersa, ale jak to zwykle bywa na nasze miejsce popłynął ktoś zasobniejszy i sprytniejszy. O niektórych faktach należało tutaj wspomnieć, lecz w tym wypadku  chodziło, o okoliczności i warunki w jakich  powstawały niektóre utwory.
Nowy duch po wyzdrowieniu wstąpił w poetkę, działaczkę społeczna, pisarkę, nauczycielkę. Organizacja Polskiej Szkoły dla dzieci wygnańców. Spod pióra Anny Rudawcowej zaczęły wychodzić wiersze i inscenizacje ze sprytnie ukrytym patriotyzmem w scenariuszu. Pisze wierszyki do redagowanego w Moskwie przez Wandę Wasilewska „Płomyczka”, pisemka dla dzieci polskich wygnańców. Uzyskuje zezwolenie  władz Karagandy na wystawianie polskich przedstawień w tamtejszym Domu Kultury. Powstają obrazki sceniczne takie jak: „Dama z portretu”, „Gaz 213”, ‘Kapłanka słońca” , „W królestwie zabawek”, „Bajka” i najpiękniejsza z nich  „Królowa Sybiru” W wielu wypadkach sprawy dotyczące działalności społeczno- kulturalnych  Rudawcowej nie były łatwe, każda inscenizacja i każde wystawiane przedstawienie musiały posiadać adnotację miejscowych władz (cenzurę). Nie odżałowaną stratą są utwory skonfiskowane, lub te, które zostały wypożyczone, lecz nie wróciły do autorki, część uległa zniszczeniu (brak odpowiedniego papieru, zawilgocenie). Wtedy dla nas Wygnańców najwyższą wartością było przetrwanie i powrót do Ojczyzny.  Liczył się pełny żołądek i brak groźnej choroby, aby nie zostać tam na zawsze. Myśl o publikacji nikomu nie przyszła do głowy.
Jest nadzieja, że gdy poetka osiągnie odpowiednią popularność i sławę przynajmniej niektóre z zaginionych utworów wypłyną na światło dzienne.
W tym miejscu mój apel i prośba do Sybiraków na całym świecie o informację  o posiadanych rękopisach Anny Rudawcowej (jeśli zachowały się takie).

Np. inscenizacja pt. „Królowa Sybiru” z której zachowała się jedynie jedna ilustracja



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz